Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział Drugi: "Spadło im z nieba COŚ"
- Deidara?!!! - wrzasnęłam widząc niebieskookiego blondyna, o włosach związanych w kitkę. Na jedno oko opadała mu grzywka. Ubrany był w czarny płaszcz w czerwone chmurki.
"O fuck! Widzę postacie z anime!" - pomyślałam.
I nim się dwóch członków Akatsuki obejrzało dziewczyna zemdlała.
Deidara i Sasori spojrzeli na siebie zdziwieni. Po chwili znów na dziewczynę i jeszcze raz na siebie.
Ale może pokażę wam całą tą sytuację z innej strony:
Cudowny dzień. Słoneczko świeci. Sakura robi dzieci... A nie! To nie to... No więc słońce świeci, ptaszki śpiewają, pszczółki bzykają... A całe Akatsuki idzie na misje, bo Lider miał takie widzimisię.
Deidara i Sasori już skończyli swoją pracę, która polegała na zabiciu... eee... nie wiem kogo i wolę to zostawić tak jak jest. W każdym bądź razie wracali właśnie do siedziby, gdy nagle... *dramatyczna cisza*
Ziuuu! Spadło im z nieba COŚ.
Nie da się tego opisać w słowach więc sami musicie sobie wyobrazić jak komicznie wyglądała ta sytuacja. Nawet jak na Świat Ninja. Podeszli do tego CZEGOŚ i ukucnęli.
Ja zastanawiam się tylko jak stali się przestępcami rangi S, skoro nie potrafią nawet zidentyfikować, że to człowiek był. A w każdym bądź razie Deidara nie potrafił...
- Sasori no danna? TO chyba dziewczyna jest, un.
- Podejrzewam, że tak - powiedział zirytowany lalkarz. Zapadła cisza. - Może ją obudzisz? - zapytał znudzony władca marionetek.
- A dlaczego ja, un?! Nie jestem twoim służącym!!! - krzyknął zdenerwowany Deidara. Sasori nic nie odpowiedział, więc Pan Art-Is-Bang!!! Dźgnął dziewczynę w plecy. I nic...
- Eee... Obudź się? - powiedział.
- Deidara, miałeś ją obudzić, a nie pytać!!! - krzyknął lalkarz.
- Dobra, dobra, Sasori no Danna - cicho westchnął Deidara i potrząsnął dziewczyną raz, a potem drugi.
Ta podniosła powieki, a po lesie rozniósł się jej krzyk:
- Deidara?!!!
***
Eh... Wiem, że nie ma tu prawie nic nowego, ale musiałam to przedstawić z ich punktu widzenia, bo taką miałam potrzebę -.-".
Znowu doszły dwie osoby -
Alicja i
Youuki.
Cieszę się, że wam się podoba.
A teraz małe...
Sprostowanie:
Cytuję: "Aż taka przemoc w szkole? Niemożliwe."
Odpowiedź: Ależ oczywiście, że możliwe! Może nie aktualnie, ale ludzkość w końcu straci siły na dalsze podnoszenie się i przez wszelkie trudy życia tak to się skończy.
Ludzie robią się coraz bardziej agresywni. Coraz więcej zła na świecie ;).
No, ale to tylko moje zdanie. Po za tym jest to tak samo możliwe jak spotkanie ninja. Nie chodzi mi o to, żeby moje opowiadanie było całkowicie realne, bo piszę je, żeby oderwać się od rzeczywistości.
Cytuję: "Dziewczyna tak lekko żyjąca mimo takich przeżyć? Niemożliwe."
Odp.: A kto powiedział, że ona lekko żyje?! No kto?! xD
Co mam w takim razie zrobić? Gdyby nie żyła "tak lekko" to podcięła by sobie już żyły. A wtedy nie miałabym o kim pisać.
Cytuję: "Spotkanie jakiejś miłej kobiety? Bardzo mało prawdopodobne."
Odp.: Nie miałabym o czym pisać, bo:
po pierwsze - nie znałaby wtedy "Naruto", a chodzi tu właśnie o to, że ona pragnęła tam się znaleźć i tak też się stało.
po drugie - umarłaby z głodu i rzeczywiście podcięłaby sobie żyły. Jak już wspominałam w opowiadaniu - ta kobieta była dla niej jak matka.
I było to równie prawdopodobne co spotkanie Akatsuki. Ale nie o to w tym chodzi.
Uff... Nie czepiam się ciebie karmelowa. Po prostu piszę o tym, żeby pokazać Ci Cala, że tu nie chodzi o prawdziwość.
Mniejsza z tym.
Chcę jeszcze zaprosić na forum
Iba.Pun.Pl dla wszystkich wielbicieli Kraju Kwitnącej Wiśni ;). Jest mało popularne, ale i tak fajnie się tam bawimy. Po za tym Herbatka (nie ważne kto to... taka moja koleżanka :]) twierdzi, że forum umarło śmiercią naturalną.
Mniejsza z tym. Pozdrawiam!
Powrót Komentuj
Youuki (82.160.229.92)
Czekam na nastepny rozdział, o w tym nic nowego niema i cię coś nudzi...:(
Mam nadzieje, że się szybko pojawi ....:)))))))